Viva Bologna! (i couchsurfing.com)
Nasz szybki wypad zaczęlismy i skończyliśmy w Bolonii, jeśli kiedyś będziecie we Włoszech – warto się wybrać, bo bardzo fotograficzne miejsce
.
Oczywiście gdziekolwiek się nie ruszyliśmy Yasia wzbudzała pozytywne reakcję
Dziękuję Włochowi o imieniu Mario za to, że nas ugościł i jego towarzystwo a jego kumplowi Fabio…za całą resztę
(pewnie to czyta i jako, że lubi egzotyczne języki (czyt.polski, rosyjski, węgierski) nie piszę tego po angielsku, na pewno już przetłumaczył:))
Piotr
www.nieustannie.digart.pl
Yasia in Breslau + farmaceutyczne zaplecze
Zwiedzając zakamarki wrocławskiego Śródmieścia wraz ze Swischerem uciekaliśmy przed cyganami i mijaliśmy spojrzenia wrocławskich autochtonów, by szukać miejsca, gdzie jak to powiedział do nas jeden z przechodniów, “Wajda by nie jeden film nakręcił”
Po tym miałem do wystrzelenia kilka klatek, zabrałem Yasię na ćwiczenia z chemii leków, najbardziej upierdliwe ćwiczenia na farmacji
Niedługo Bolonia i aktualizacja Wenecji
Pozdrawiam
Piotr nieustannie
www.nieustannie.digart.pl
Yasia zwiedza Wenecję
Po zafundowaniu Yasi spa w zakładzie mechaniki precyzyjnej (za co w jej imieniu dziękuję wszystkim, którzy do tego się przyczynili
) yasia poleciała wypocząć i trochę pozwiedzać, wybrała Wenecję i Bolonię
Zdjęcia z Bolonii na dniach (z wrocławia też:))
Pozdrawiam
Piotr www.nieustannie.digart.pl
Festung Yasia.
Yasia przybyła do Wrocławia.
Tydzień temu Yoshee podrzucił mi do labolatorium piękną czarną skrzyneczkę z napisem Yashica. Następnego dnia wraz z Piotrem poszliśmy szukać Wrocławskich autochtonów po bramach.
Przygoda z pewnym cyganem mogła skończyć naszą zabawę, ale na nic się nie stało ani nam, ani yasi. Niestety lekki deszczyk mógł uszkodzić trochę yasię, która już wcześniej odmawiała posłuszeństwa (zmiany nastawy czasu i f jedynie dla twardzieli
), dlatego teraz będzie przez chwilę w Yasia SPA. No ale koniec z moim ględzeniem. Kilka kadrów z wrocławskich podwórek.
Pozdrawiam
swisher
znaczy Piotr Gil







Sochaczewskie wakacje.
Najsampierw chciałbym serdecznie podziękować Tomkowi, dzięki któremu straciłem swe średnioformatowe dziewictwo
Yasia trafiła do mnie w najgorszym dla mnie okresie, świątecznym. Dużo roboty, mało czasu, ale zebrałem się i parę zdjęć zrobiłem, gorszych i jeszcze gorszych, ale są. Dopiero teraz sobie uświadomiłem jak dużo w moim życiu zmienił ten epizod. Na lepsze. Gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, że tyle mocy ma w sobie zwykły aparat, wyśmiałbym go.
Chciałbym też wszystkich przeprosić, że tyle czasu zajęło mi opublikowanie zdjęć, lecz na dwa dni po ślubie zmuszony byłem wziąć rozwód z moim skanerem. Dla zainteresowanych dodam, że po wielu dniach walki wróciliśmy do siebie.
Zapomniałbym, podziękowania dla Kuby, który pomógł mi założyć pierwszą w życiu prezerwatywę
Na koniec życzę Wam wszystkich wielu udanych kadrów.
Krzysztof Wolanin (KrzysiMisi)




































Tak, tak. Ten na końcu to facet
krakowsko-kalwaryjskie yasiowe wizyty.
Po dłuższym czasie oczekiwania na wywołanie, zeskanowanie, z radością mogę podzielić się rezultatami pobytu Yasi u mnie. Dziwny to był czas, lecz nie będę się rozpisywać nad szczegółami mało tutaj istotnymi. Biorąc również pod uwagę moje skłonności do kombinowania, oraz zdolności techniczne pozostawiające wiele do życzenia przepraszam za popękane filmy i nałożone klatki, ale z drugiej strony patrząc na to stwierdzam, że to jednak piękna rzecz, że właśnie tak powinny te zdjęcia wyglądać, bo właśnie tak ja je widziałam. Nie wierze w przypadki. Ale chyba właśnie przypadkiem Yasi udało się chyba troszeczkę zmienić parę rzeczy w moim świecie. Na lepsze.
Zdjęcia codzienne i niecodzienne. Nie mam w zwyczaju biegać po mieście z aparatem, ale jednak udokumentowany został krakowski spacer, tak jak kilka mniej lub bardziej osobistych scen i obrazów. Krótka opowieść o dwóch tygodniach krakowsko kalwaryjskich podróży, nie tylko w sensie czysto przestrzennym. Życzę miłego oglądania i jeszcze raz razem z innymi dziękuję Boheh’owi za projekt.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich!
Anna Maria Jamróz (Olusiowata)
Yasia, Odrodzenie.
Halo, halo.
Zaczynamy cykl pt. “Yasia w Szczecinie i okolicach”
Na poczatek poleca zdjecia jakich jeszcze tutaj nie bylo. W miare skanowania nastepnych rolek pojawia sie jakies strity i inne cuda.
Foty zrobione podczas Digartowego Pleneru 16.08.08. Wild West.
Pozdrawiam.
Thellirien
Tomasz Wieczorek







Na krzywy ryj :-)
Miałem czekać dwa lata… ale dzięki życzliwości jednej Pani (cmoki, Serek :c), dorwałem się do Yaśki poza kolejką – na godzinę, a raczej na jedną rolkę, kilka klatek. Iii… straszna radocha
. Nawet pomimo tego, iż była to rolka „instruktażowa”, więc focona z czapy – bez żadnego wcześniej opracowanego planu lub pomysłu. Jak wspomnieli poprzednicy robota prosta, czysta i przyjemna. Tylko załadować kliszę i voila
Chyba pierwsza wiosenno-letnia niedziela w Katowicach. Dobry dzień. Yaśka, słońce i dobre towarzystwo. Kupa radości. A że miasto wygląda, jak wygląda… :c)))))
Teraz zaczekam grzecznie te dwa lata. Wiem, że warto
.
Raz jeszcze dzięki dla Bokeh’a.
Casiel







Witamy w Polsce :)
Final Thought ![]()
Powiem krótko: Yasią foci się super! nie trzeba się skupiać na jakichś nastawieniach, pomiarach, tylko ustawić wstępnie kadr i ostrość, skorygować przesłonę lub czas zgodnie ze światłomierzem, dopieścić kadr i voila!
Szkoda tylko ze ostrosc nie dziala na calym zakresie i nie mozna robić zdjęć z bliższej odegłości, no i mam nadzieje że problemy z filmem miałem tylko ja, choć moze te dzisiejsze trzy puste to w zamian za niedzielną podwójną ekspozycję
2. Deszcz na powitanie, deszcz na pożegnanie. Dzisiaj poszla druga rolka, tym razem bw, pogoda niestety nie sprzyjała, mieli być ludzie ale gdzie tam.. W zamian to co poniżej, a zaraz pakuję Yasię w podwójny kartonik i jutro siuuup na pocztę








1. Yasia przybyła do Gdańska w czwartek. Po krótkich perypetiach pocztowych związanych z kosmicznymi godzinami otwarcia nastąpiło wielkie rozpakowanie w piątkowy wieczór, następnie szybka nauka obsługi i muszę przyznać ze miałem małe problemy z założeniem filmu, ale jakoś poszło. W sobotę szkoła i deszcz, ale Yaśkę wziałem. W niedzielę rano błękicik więc Yasia trafiła do plecaka i w drodze do szkoły zrobilem kilka pierwszych zdjęć – coś jednak pochrzaniłem zdjęcia nr 2 i 3 nałożyły sie trochu
ale potem jakoś juz poszło. Zdjecia robi się miło i przyjemnie dzieki światłomierzowi który daje dzielnie radę. Tak więc wrzucam pierwszy pakiet, potem zrobię jeszcze jeden i Yasia leci na południe do Serret
headless / pastwisko



















































































