o Jasiu i Yashi
czyli klimatu zimowego ciąg dalszy… Po DaKarze nadeszła moja kolej. Środek stycznia, dwucyfrowe temperatury na minusie i śnieg po kolana, to nie były moje wymarzone warunki do fotografowania, jednak wędrująca Yasia dzielnie dała radę, przez wyjątkowo mroźny wspólny weekend. Potem tylko pół roku dojrzewania dwóch roleczek w lodówce i voilà. Nie wszystko wyszło tak jak wyjść miało, ale to co wyszło, pozytywnie mnie zaskoczyło. Zdecydowanie Jaś polubił Yashie…
pozdrówki. Jan Zbendny (:
















O.S.T.R i J.P.
Witam
Dzięki wielkie, że mogłem uczestniczyć w tym projekcie.
Yasia jest piękna i kiedy tylko pojawia się na ulicy wzbudza
poruszenie u przechodniów ![]()
To drugi aparat średnioformatowy (po psixie), który trzymałem
w rękach. Niżej przedstawiam to co udało mi się nią ustrzelić.
Pozdrawiam
DaKar
http://dakart.digart.pl/
http://dakar.fotolog.pl/
Zdjęcia robiłem w Ostrowie Wielkopolskim i Jankowie Przygodzkim.








I na deser San i Junior

Antonina + Yasia = ojezu!
Witam serdecznie wszystkich czytających, wyczekujących na nowości i wiernych fanów Yasi podróżniczki.
Nazywam się Antonina, na digarcie można mnie odnaleźć po nicku mariea no i 2 tygodnie temu przywędrowała do mnie Yasia. Dzisiaj niestety musiałam ją odesłać (przepłakałam cały okres stania w kolejce na poczcie
) do następnego uczestnika tego fantastycznego projektu.
Ale jak fajnie było!
Średni format nie jest dla mnie nowością- dzięki mojemu chłopakowi uczyłam się średnioformatowych sztuczek (bez światłomierza w dodatku) na Lubitelu 166. Zrobiłam kilkanaście filmów na tym radzieckim (dobrze mówię?) cudzie zanim w moje dłonie wpadły smaczniejsze kąski takie chociażby jak hasselblad czy mamiya. No ale tutaj o Yasi…
Pięknego poranka pedałuję po lesie (ostatnio rower stał się moim najlepszym przyjacielem) i słyszę dzwoniącą komórkę w moim plecaku… odbieram telefon i zdążyłam tylko usłyszeć: „dzień dobry, czy tu Antonina Dolaniecka?” -tak, to ja.. o co chodzi- bip bip bip. Komórka się rozładowała.
No ok. W takim razie pedałuje co sił do domu (przy okazji gubiąc się w lesie) i mając najgorsze myśli w głowie („jezu, coś się komuś stało, jest w szpitalu. boże, a co jeśli mi się teraz coś stanie i nie będę miała jak wezwać pomocy, bo ta głupia komórka padła..” itp itd).
Otwierając drzwi od mieszkania sąsiad z naprzeciwka wychyla swoją siwą głowę mówiąc, że ‘ma coś dla Panienki’ i dając mi dziwną paczkę. Zdziwiona byłam jak nie wiem, bo niczego się nie spodziewałam, w dodatku paczka od jakiegoś Piotra-cholera jasna, a co jeśli to bomba?!
Dopiero otwierając misternie zapakowane pudełko i wyciągając przepiękną Yasię (która uśmiechała się do mnie nieśmiało i mrugala swoimi pięknymi dużymi ślepkami) przypomniałam sobie i o Piotrze i o tym, że przecież to JUŻ MOJA KOLEJ! ( Okazało się, że tajemniczy telefon w lesie dostałam od Pana listonosza i wszystkie złe mysli się ulotniły a komórka poszła ‘pod prąd’ )
Długą ją dotykałam, głaskałam, obracałam, potrząsałam aby w końcu odstawić ją na półkę i dając jej trochę odetchnąć świeżym powietrzem.
Mój chłopak wrócił z pracy, niesamowicie się ucieszył widząc w końcu jakiś porządny średni format w domu. (jego przemyślenia i inne historie w osobnej notce- nie będę za niego odwalać tej roboty, o nie!
)
Następnego dnia zakupiliśmy filmy i zaczęliśmy działać. Radek przetestował Yaśkę na mnie a następnego dnia ja wykorzystałam ją do niecnych celów focenia przecudownej Pauliny. O Paulinie będę się rozwodzić gdzie indziej i kiedy indziej- Yasia pomimo trudów dała radę (pokrętło do zmieniania czasów było zablokowane i dopiero ręcznik pomógł nam pójść na jakiś kompromis
).
Popatrzcie sobie:










niestety Laboludy nie zeskanowały mi 2 klatek tak więc jak Radek będzie coś skrobał to ja dorzucę jeszcze swoje dwie klatki ![]()
ogólnie przygodę yasiową wspominam przeogromnie miło i cholerka, ja chcę jeszcze raz!!!
YasiaSPA
Yasia trafiła do mnie w celu naprawy od kolegi Overshoe. Zmiana czasów naświetlania działa makabrycznie ciężko, dlatego mogłęm sobie poyasiować jedynie z czasem 1/250′ (Yasia w trybie „S”).
Kolejne Wrocławskie Yasiowanie.
Pozdrawiam wszystkich
Piotr „swisher” Gil
[ Yasia / Kodak Trix 400 / Rodinal 1+50 ]









[ Wpis numer 2 ]
Yasia dalej we Wrocławiu.
Dzisiaj nakarmiłem ją bardzo nieświeżą Superią 100 (19 lat po terminie).
enjoy.
Piotr swisher Gil






A na końcu jestem Ja.
Dziękuję za uwagę

Viva Bologna! (i couchsurfing.com)
Nasz szybki wypad zaczęlismy i skończyliśmy w Bolonii, jeśli kiedyś będziecie we Włoszech – warto się wybrać, bo bardzo fotograficzne miejsce
.
Oczywiście gdziekolwiek się nie ruszyliśmy Yasia wzbudzała pozytywne reakcję
Dziękuję Włochowi o imieniu Mario za to, że nas ugościł i jego towarzystwo a jego kumplowi Fabio…za całą resztę
(pewnie to czyta i jako, że lubi egzotyczne języki (czyt.polski, rosyjski, węgierski) nie piszę tego po angielsku, na pewno już przetłumaczył:))
Piotr
www.nieustannie.digart.pl










Yasia in Breslau + farmaceutyczne zaplecze
Zwiedzając zakamarki wrocławskiego Śródmieścia wraz ze Swisherem uciekaliśmy przed cyganami i mijaliśmy spojrzenia wrocławskich autochtonów, by szukać miejsca, gdzie jak to powiedział do nas jeden z przechodniów, „Wajda by nie jeden film nakręcił”
Po tym miałem do wystrzelenia kilka klatek, zabrałem Yasię na ćwiczenia z chemii leków, najbardziej upierdliwe ćwiczenia na farmacji
Niedługo Bolonia i aktualizacja Wenecji
Pozdrawiam
Piotr nieustannie











Swisher we własnej osobie
Yasia zwiedza Wenecję
Po zafundowaniu Yasi spa w zakładzie mechaniki precyzyjnej (za co w jej imieniu dziękuję wszystkim, którzy do tego się przyczynili
) yasia poleciała wypocząć i trochę pozwiedzać, wybrała Wenecję i Bolonię
Zdjęcia z Bolonii na dniach (z wrocławia też:))
Pozdrawiam
Piotr www.nieustannie.digart.pl






A to ja i moja towarzyszka podóży - tej i wielu innych...







Festung Yasia.
Yasia przybyła do Wrocławia.
Tydzień temu Yoshee podrzucił mi do labolatorium piękną czarną skrzyneczkę z napisem Yashica. Następnego dnia wraz z Piotrem poszliśmy szukać Wrocławskich autochtonów po bramach.
Przygoda z pewnym cyganem mogła skończyć naszą zabawę, ale na nic się nie stało ani nam, ani yasi. Niestety lekki deszczyk mógł uszkodzić trochę yasię, która już wcześniej odmawiała posłuszeństwa (zmiany nastawy czasu i f jedynie dla twardzieli
), dlatego teraz będzie przez chwilę w Yasia SPA. No ale koniec z moim ględzeniem. Kilka kadrów z wrocławskich podwórek.
Pozdrawiam
swisher
znaczy Piotr Gil
































