my name is Yasia

and I will travel the world (ok, Poland mainly)

Archive for Kwiecień 2008

Witamy w Polsce :)

25 komentarzy

Final Thought 🙂
Powiem krótko: Yasią foci się super! nie trzeba się skupiać na jakichś nastawieniach, pomiarach, tylko ustawić wstępnie kadr i ostrość, skorygować przesłonę lub czas zgodnie ze światłomierzem, dopieścić kadr i voila! 🙂 Szkoda tylko ze ostrosc nie dziala na calym zakresie i nie mozna robić zdjęć z bliższej odegłości, no i mam nadzieje że problemy z filmem miałem tylko ja, choć moze te dzisiejsze trzy puste to w zamian za niedzielną podwójną ekspozycję 🙂

2. Deszcz na powitanie, deszcz na pożegnanie.  Dzisiaj poszla druga rolka, tym razem bw, pogoda niestety nie sprzyjała, mieli być ludzie ale gdzie tam.. W zamian to co poniżej, a zaraz pakuję Yasię w podwójny kartonik i jutro siuuup na pocztę 🙂

1. Yasia przybyła do Gdańska w czwartek. Po krótkich perypetiach pocztowych związanych z kosmicznymi godzinami otwarcia nastąpiło wielkie rozpakowanie w piątkowy wieczór, następnie szybka nauka obsługi i muszę przyznać ze miałem małe problemy z założeniem filmu, ale jakoś poszło. W sobotę szkoła i deszcz, ale Yaśkę wziałem. W niedzielę rano błękicik więc Yasia trafiła do plecaka i w drodze do szkoły zrobilem kilka pierwszych zdjęć – coś jednak pochrzaniłem zdjęcia nr 2 i 3 nałożyły sie trochu 🙂 ale potem jakoś juz poszło. Zdjecia robi się miło i przyjemnie dzieki światłomierzowi który daje dzielnie radę. Tak więc wrzucam pierwszy pakiet, potem zrobię jeszcze jeden i Yasia leci na południe do Serret 🙂

headless / pastwisko

Written by yasia

Kwiecień 14, 2008 at 8:42 pm

Napisane w Photo

3

4 komentarze

Yasia zrobila maly detour zanim poleciala do Polski od Konrada.  Nie zdazylem sie na czas dopisac do grupy Yasi wiec wyglada na to ze sie wcialem w kolejke ale nic, w niedziele poczta nie chodzi wiec Yasia poszla w ruch.  Przyznam ze nie wiedzialem jak do Yasi podejsc, jak jej dotykac, co ja kreci i w ogole o co jej chodzi z tym okiem na czole.  Po malym tutorialu Konrada jakos sobie dalem rade i tutaj I’d like to thank Bokehowi za tak swietny pomysl ktory dal mi okazje zapoznania sie z Yasia.  Mowia ze aparat nie wazny tylko fotograf za aparatem i podobno to jest prawda ale ile zabawy i przyjemnosci sprawilo bliskie spotkanie z Yasia to wiem tylko ja. Yasia ma swoje problemy jak kazdy, malo widzi w nocy i trudno ostrosc zlapac.  Cale szczescie ze swiatlomierz dziala chociaz nie bardzo wiedzialem czy mozna mu ufac.  uff.  no ale jakos poszlo.  Ta cala niepewnosc i brak lcd z histogramem na tyle dodala tylko do calego milego i innego dowsiadczenia.  Jokos nie bylo wazne co z tego wyjdzie tylko sam moment fotografowania, krecenia korby i nakrecania rolki. Mam nadzieje ze Yasia doleci cala i zdrowa.  

Tomek Jakubowski

Written by yasia

Kwiecień 8, 2008 at 4:53 am

Napisane w Bez kategorii

Yasia w NYC ciag dalszy…

15 komentarzy

Wtorek to byl przyjemny dzien, nie za cieplo, nie za zimno, slonce wygladalo z pomiedzy chmur gdy ladowalem druga rolke filmu do Yasi. Nie bardzo cos sobie moglem poradzic jedna reka wiec klnalem przez nastepne 10 minut czemu do cholery nagle nie umiem zalozyc filmu jak jeszcze dzien wczesniej umialem. Okazalo sie ze nie przelozylem szpuli z jednego miejsca na drugie, oh well, shit happens, potem sie okazalo ze zapomnialem wyzwolic migawki ponownie……I guess shit happens more often,  pogoda nie uciekla wiec wyruszylem dalej. Co by tu napisac, napisze ze Yasia foci sie przyjemnie, sam nie wiem czy to poprostu chodzi o sama przyjemnosc z fotografowania czy z powodu tetniacej adrenalinki gdy widzisz przed soba scene ktora ci ucieka a Ty w pospiechu probojesz ustawic szybko aparat i jednoczesnie nie sprawic ze zaraz wyladuje na betonie. Ludzie na ulicy witali mnie machajac rekoma i sie usmiechajac, widok przyznam dla mnie dosc nie czesto spotykany, wiec z wrazenia nie zrobilem zadnej klatki. Trudno wytlumaczyc wlasciwie o co chodzi, fenomen tego aparatu polega  chyba na tym ze nikt na ulicy nie traktuje cie z nim powaznie, nikt cie nie zauwaza oprocz ludzi ktorzy sie wychowywali akurat w erze yaski. A zdarzylo sie tak ze zaczepil mnie jeden irlandczyk, nawet po polsku pare slow znal, uznal z miejsca ze musze sie powaznie zajmowac fotografia. Ciekawe co by powiedzial jakbym mial na szyji swojego nikona hmm….

A zdjecia, jak to w nyc, focisz co widzisz, myslenie zostawiasz na potem. Takie moje haselko jakby.

yasiaset1s.jpg
yasiaset2s.jpg
yasiaset4s.jpg
yasiaset3s.jpg

A yasia, yasia wlasnie plynie przez ocean do Europy… :]
pozdro
konrad.j

ps. yasia cierpi na paralakse i w wizjerze jest tylko 90 procent obrazu… to tak co by niespodzianke uprzedzic….

Written by yasia

Kwiecień 3, 2008 at 1:46 am

Napisane w Bez kategorii

Tagged with , , , , , ,